<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3765441143120224056</id><updated>2011-12-04T06:33:49.684+01:00</updated><title type='text'>giftedboy</title><subtitle type='html'>Piotr W.&lt;br&gt;psycholog</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://peterwonder.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://peterwonder.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Peter Wonder</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07762906777673643617</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>11</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3765441143120224056.post-6163355077262446389</id><published>2008-09-15T03:11:00.018+02:00</published><updated>2008-09-15T21:04:38.769+02:00</updated><title type='text'>Manifest Bełkotu</title><content type='html'>&lt;img src="http://keman.welnowiec.net/piotrmod2.jpg"&gt;&lt;br /&gt;autoportret bez papierosa.&lt;br /&gt;---------&lt;br /&gt;a czytając, słuchajcie, a słuchając, czytajcie:&lt;br /&gt;&lt;object width="408" height="330"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/L6RML0YHOm8&amp;hl=en&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/L6RML0YHOm8&amp;hl=en&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="408" height="330"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;nie potrafię pisać i nie lubię pisać. szczerze mówiąc, jedyną formą przekazu, jaką uznałbym za wartą używania, jest język ciała - potrafi przekazać wszystko. nawet nie uwierzycie, jak bardzo życie stałoby się prostsze, gdyby ograniczyć się tylko do własnych mięśni, skóry i mimiki. do muzyki. ze wstydem zauważam, że nie umiem rozmawiać z ludźmi w sposób, w jaki chciałbym rozmawiać, który dla obu stron byłby przyjemny, w sposób powszechnie aprobowany. w takich chwilach najchętniej puściłbym mojemu rozmówcy utwór i najzwyczajniej w świecie zatańczył do niego. tańczył i krzyczał, być może także wył i pluł pianą. ale przynajmniej wyraziłbym to, co tak bardzo chcę wyrazić. nie ma prostszego sposobu. ale tak nie można, trzeba rozmawiać. krzyk do niczego nie prowadzi, a energiczna gestykulacja jest&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NIE DO PRZYJĘCIA.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przed momentem przyjaciel napisał do mnie: "sie ma, co tam?". "powolutku trzeźwieję. piłem od szóstej", odpowiedziałem. to mój problem, mój największy problem - aby czuć się swobodniej, muszę nie być sobą, muszę znajdować się w towarzystwie ludzi, którzy nie są sobą. nie znacie mnie. tak naprawdę nikt z obecnych tu ludzi mnie nie zna. płaczę nad swoim losem. pijany wyję do poduszki jak zwierzę, łkam i ślinię się. w słuchawkach leci muzyka, której autorzy, jak się zdaje, rozumieją mnie doskonale. nie potrafię powstrzymać łez i tak naprawdę nie chcę. czuję się absolutnie oczyszczony siedząc nagi w fotelu z pustymi paczkami fajek obok mnie ustawionymi w stosiki. czuję się jak nowonarodzony smakując zimno na swojej skórze, gdy z głośników sączy się historia mojego życia. podciągam kolana pod brodę i wgryzam we własną skórę. tak bardzo mi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;BRAK CZEGOKOLWIEK.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zaśmiałem się właśnie z siebie. bardzo głośno. aż papieros wypadł mi z ręki, aż musiałem wysmarkać nos. to takie śmieszne - mam 19 lat, ale przeżyłem już wszystko. na własnej skórze i przez skóry innych ludzi. nie czeka mnie nic, co zaprowadziłoby jakąkolwiek zmianę w moim życiu. jasne, poznam ciebie i Cię. a ciebie to może nawet przerżnę też. ale co z tego? będzie mi miło, tobie i Tobie też. ale po pewnym czasie oboje wrócimy do domów i spojrzymy z zawodem na swoje dłonie. i znów będzie tak samo. skakanie z kwiatka na kwiatek. niektórzy są głupcami. i nie mówcie, że mówię od rzeczy - przecież tak naprawdę mnie nie znacie. nie ma przekleństw w języku mówionym, które potrafiłyby wyrazić gorycz, jaką czuję. a przecież nie zamieszczę tu zdjęć, jak staram się do was krzyczeć mową mojego ciała, prawda? takie zachowanie byłoby&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;BULWERSUJĄCE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;widzicie mnie na codzień. widzicie kogoś, kto wyraźnie nie czuje się swobodnie koło was - ale to tylko idea mnie. uważacie, że udaję kogoś innego, że "pozuję", że "zakładam maski". macie absolutną rację, nie mylicie się ani o jotę - mnie tak naprawdę tu nie ma. zawsze udawałem kogoś innego. cała moja powierzchowność to zlepek historii innych ludzi, prawdziwych i fikcyjnych, aczkolwiek fikcyjni są bardziej dramatyczni. sęk w tym, że nie czuję się swobodnie. już bardzo mało zostało ludzi, przy których czułbym się swobodnie. kiedy staram się sobie wmówić, że jest szansa, że tacy ludzie się jeszcze pojawią, wybąkuję "mhm" i&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PALĘ DALEJ.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a jutro znów przyjdzie mi wstać o świcie, wyskubać brwi, powiedzieć sobie do lustra, jaki to nie jestem zajebisty, pogłaskać psa, pocałować wszystkich w policzki i wyruszyć mielić to, co zawsze. chcecie wiedzieć cokolwiek? słuchajcie muzyki, moi drodzy. słuchajcie muzyki, moi przyjaciele, moi wrogowie, moi obojętni mi ludzie, moje przyszłe byłe. słuchajcie muzyki, a słuchając jej płaczcie, smarkajcie, krzyczcie i zobaczcie, co tak naprawdę się z wami dzieje, bo w rzeczywistości nie różnimy się tak bardzo od siebie. wyprowadzacie swojego zwierzaka na dwór i machacie sąsiadom na papa, tak naprawdę dławiąc w sobie okrzyk, by poszli się wreszcie pierdolić. wszyscy czujecie, że czegoś wam brakuje, ale o tym nie mówicie. nikt nie mówi, więc po co w ogóle?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to pewnie nic takiego... ale zdechniecie, jeśli czegoś nie zrobicie. prędzej czy później będziecie wyć w poduszkę coraz głośniej, wasze rany na pięściach staną się głębsze, wasza gorycz zacznie wylewać się z oczu i uszu. zwiniecie się w kłębek i zapalicie papierosa nad faktem, że zjedzą nas robale. i ciebie, i Ciebie, i mnie. nie można tracić czasu, ale wszyscy boją się o tym myśleć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nad tym właśnie zgrzytam zębami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zacznijcie wreszcie edukację.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3765441143120224056-6163355077262446389?l=peterwonder.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://peterwonder.blogspot.com/feeds/6163355077262446389/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3765441143120224056&amp;postID=6163355077262446389' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/6163355077262446389'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/6163355077262446389'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://peterwonder.blogspot.com/2008/09/manifest-bekotu.html' title='Manifest Bełkotu'/><author><name>Peter Wonder</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07762906777673643617</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3765441143120224056.post-1264424729299140927</id><published>2008-08-18T22:56:00.006+02:00</published><updated>2008-09-15T04:53:03.144+02:00</updated><title type='text'>dziwne rzeczy rosna na tym swiecie</title><content type='html'>&lt;a href="http://keman.welnowiec.net/duze.jpg"&gt;&lt;img src="http://keman.welnowiec.net/male.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;obudzilem sie z letargu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie pamietam momentu pisania poprzedniej notki. festiwal piwny, kurwa mac. obudzilem sie w obcym domu, w obcym lozku obcej osoby. w jednej chwili w mojej glowie pojawily sie obrazy, strzepki wydarzen, ktore, ponoc, mialy miejsce podczas weekendu. ale tak wlasnie wygladaja moje wakacje - pobudka z okrutnym bolem glowy i poczucie wstydu za swoje uczynki (czasem niecne, czasem mniej). na moje szczescie zawsze znajduje wspolny jezyk z osobami, w ktorych domach sie budze (czasem doslownie, czasem w przenosni). ostatnio coraz czesciej slysze, ze wygladam starzej. madry polak po szkodzie. ale czy nie od tego sa wakacje? od przekraczania granic i ustanawiania nowych poprzeczek? ta notka moglaby podsumowac moj czas spedzony w anglii. doszedlem do momentu, w ktorym, przy obecnych srodkach, nie moge sprobowac juz niczego nowego. wyssalem moje otoczenie do cna, jestem bogatszy o wszystkie mozliwe, w tym miejscu i czasie, doswiadczenia.  poznalem najwspanialszych ludzi, pracowalem z nimi i popelnialem glupstwa wraz z nimi. i o to chodzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;za miesiac powrot do normalnosci.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3765441143120224056-1264424729299140927?l=peterwonder.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://peterwonder.blogspot.com/feeds/1264424729299140927/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3765441143120224056&amp;postID=1264424729299140927' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/1264424729299140927'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/1264424729299140927'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://peterwonder.blogspot.com/2008/08/dziwne-rzeczy-rosna-na-tym-swiecie.html' title='dziwne rzeczy rosna na tym swiecie'/><author><name>Peter Wonder</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07762906777673643617</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3765441143120224056.post-3617702408386110483</id><published>2008-08-17T18:30:00.003+02:00</published><updated>2008-08-17T18:38:19.468+02:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>festiwal piwny. dwa dni. jeeesus!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3765441143120224056-3617702408386110483?l=peterwonder.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://peterwonder.blogspot.com/feeds/3617702408386110483/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3765441143120224056&amp;postID=3617702408386110483' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/3617702408386110483'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/3617702408386110483'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://peterwonder.blogspot.com/2008/08/blog-post.html' title='.'/><author><name>Peter Wonder</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07762906777673643617</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3765441143120224056.post-2688634110313556441</id><published>2008-08-04T15:45:00.005+02:00</published><updated>2008-08-04T17:14:35.210+02:00</updated><title type='text'>Przepraszamy za usterki</title><content type='html'>&lt;a href="http://keman.welnowiec.net/d.JPG"&gt;&lt;img src="http://keman.welnowiec.net/m.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;jakieboy &amp; ola. bbq. zalecam kliknac w foto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przez ostatnie pare dni zdazylem odwiedzic londyn, cheltenham, gloucester, bristol i podajze wszystkie nocne kluby w bath. zostalem zatrzymany przez policje za chodzenie w nocy po dachach, ledwo uniknelismy bojki o Urwana Glowe Drewnianej Swinki oraz przekonwertowalem sie na wegetarianizm. ponadto spedzalem dni na uganianiu sie za Konkretnym Ciuchem i wreszcie zdobylem sie na odwage, by odwiedzic piercera. jest git.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ale od poczatku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;na weekend mialem zaplanowany wyjazd do cheltenham, by zobaczyc sie z kuzynka. pobudka w sobote o 6 rano - juz nie moglem sie doczekac. ale, naturalnie, jake mial plany na piatek wieczor, a ja zostalem juz w nich uwzgledniony...&lt;br /&gt;plan byl dosc prosty - odwiedzic wszystkie kluby podczas jednej nocy. jednak trudnosci pojawily sie juz na samym poczatku - otoz do Second Bridge nie wpuszczaja w tenisowkach (jake lubi tenisowki). nie zrazeni niepowodzeniem skierowalismy sie do The Qube. po okolo dwoch godzinach stawiania sobie kolejek na zmiane musialem powiedziec stop.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"hey, man. this place is shit".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kolejny na liscie byl Moles. jake, ogolnie rzecz biorac, jest pieprzniety. w pewnym momencie zaczal biec, a ja za nim. on na schody pozarowe, ja za nim. on po parapecie zawieszonym metry nad ziemia, ja za nim. ostatecznie wyladawalismy na dachu budynku, tuz nad glowna ulica, bardzo wysoko. tej nocy nic juz nie moglo mnie zdziwic, nawet nasza rozmowa o "olsnieniach, czakrach, uwolnieniu ducha" i tym podobnych. dzielnie bronilem swoich pogladow, ze czlowiek, aby osiagnac szczescie, nie moze byc samotny, bo zostal stworzony do interakcji z innymi ludzmi i inne pierdoly. ostatecznie jake przyznal mi racje i zeszlismy na chodnik. jednak w tym momencie podeszlo do nas dwoch panow. panowie okazali sie byc policjantami. po wstepnym przeszukaniu naszych kieszeni padlo fundamentalne pytanie: "co robiliscie na dachu?". oczywiscie nie moglem ugryzc sie w jezyk i odparlem: "nie palilismy niczego, jesli o to panom chodzi" (wtedy to byla prawda). pan policjant z niedowierzaniem powiedzial "twoje oczy mowia co innego" (?!). ale i tak medal wieczoru powinien powedrowac do jake'a, za najbardziej odpowiednia odpowiedz w tamtym momencie. na pytanie "czy brales cos na dachu", jake (18 lat, kucharz) odparl: "kiedys bralem amfetamine, ale nie ostatnio". geniusz. wydalem 60 funtow. ale przynajmniej dane mi bylo skosztowac gorzkiej zambuki i slodkiej millie. chyba polubie kluby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie spalem tej nocy w ogole. szybki prysznic i taksowka na przystanek. wsiadlem do autobusu i zasnalem. zgodnie z planem pojawilem sie w bristolu. teraz musialem poczekac godzine na autobus linii 222 zmierzajacy do cheltenham. o wlasciwej godzinie (11:50) bus podjechal. bus linii 222. zaintrygowal mnie fakt, ze nie sprawdzono mi biletu, ale uspokoilem sie, kiedy zobaczylem, ze tylko jedno miejsce jest wolne. "czyli pewnie moje" - pomyslalem. bylem zmeczony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;obudzilem sie na lotnisku w heathrow.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie wiem jak to sie stalo. numer busu byl wlasciwy. godzina odjazdu i przyjazdu taka sama. ale miejsce docelowe bylo inne. bardzo inne. "czesc, marysiu, spoznie sie, jestem w londynie". na moje pieprzone szczescie, pol godziny pozniej byl bus do cheltenham. o 16:40 bylem juz z rodzina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;z ciekawszych wydarzen w cheltenham:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- spotkanie grupy propagujacej wegetarianizm. tak, jestem bardzo podatny na wplywy.&lt;br /&gt;- zobaczenie sie ze starymi znajomymi. wspanialy czas.&lt;br /&gt;- uganianie sie za Konkretnym Ciuchem. bez powodzenia.&lt;br /&gt;- spoznienie sie na dwa autobusy z kolei, co zaskutkowalo moim poznym przyjazdem do bath (01:05).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mialem male trudnosci ze znalezieniem dwojki znajomych, polakow. ale moje watpliwosci rozwialy sie, gdy zobaczylem na jednym z balkonow odbiornik cyfrowego polsatu. swojsko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tempo zycia troche przyspieszylo. i odpowada mi to. czesc!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3765441143120224056-2688634110313556441?l=peterwonder.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://peterwonder.blogspot.com/feeds/2688634110313556441/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3765441143120224056&amp;postID=2688634110313556441' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/2688634110313556441'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/2688634110313556441'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://peterwonder.blogspot.com/2008/08/przepraszamy-za-usterki.html' title='Przepraszamy za usterki'/><author><name>Peter Wonder</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07762906777673643617</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3765441143120224056.post-7799580666881485821</id><published>2008-07-18T20:34:00.005+02:00</published><updated>2008-07-18T21:50:52.424+02:00</updated><title type='text'>Limpley Stoke Hotel my ass!</title><content type='html'>&lt;img src="http://keman.welnowiec.net/chaosm.jpg"&gt;&lt;br /&gt;a siedzimy, pijemy. nic sie nie dzieje... &lt;a href="http://keman.welnowiec.net/chaos.jpg"&gt;DUZA WERSJA, ladniejsza&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;na poczatek posluchajcie sobie utworu, ktory stal sie moja "theme song". wszyscy ja kojaza, ale nikt nie potrafi nazwac. fascynujace...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=AOwDXNJbZK0"&gt;Supertramp - Logical Song&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz czesc wlasciwa wiadomosci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzucilem robote w hotelu, ktory mial przypominac ten z "Lsnienia". Przypominal. Ale chodzi mi tu raczej o atmosfere panujaca w pracy - jeszcze nigdy w zyciu nie nadszarpano mi tylu nerwow w tak krotkim czasie. Powiem krotko - wytrzymalem tydzien. Ale powiedzcie mi, co moglem zrobic, gdy moja supervisorka to zawistny relikt przeszlosci wypatrujacy swoimi swinskimi oczkami okazji do udupiania, moj szef to zakompleksiony pokurcz o glowie na poziomie niebezpiecznie zblizonym do mojego pasa, a moi wspolpracownicy to zbiorowisko zwierzat z calej poludniowo-srodkowej europy?! Ach, jest jeszcze Adolfo. Adolfo to otyly, spocony, podchodzacy pod piecdziesiatke meksykanin, ktory najwyrazniej lubuje sie w skubaniu mojego tylka. Rush trafnie powiedzial: "He's a swine, he's gay, he's a GAY SWINE!". A wiec to tak czuja sie napastowywani... "Hi Peter! You look nice today!", "Hi Peter! Smile on me, Peter!", "Hi Peter! I like your hair!". Na jego nieszczescie, to ja mu zanosilem jedzenie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale juz jest okej. Udalo mi sie wyperswadowac zaplacenie mi tygodniowki. Ach, nie powiedziano mi, ze za godzine tej katorgi placono 4,40. Dalem sie zrobic w balona...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byla jednak jedna dobra strona tej pracy - jezdzilem do niej na rowerze. Moje lydki sa, krotko mowiac, z pieprzonej stali. Yes.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dni sa podobne do siebie. Jem malo, cwicze duzo, ucze sie grac na gitarze, zartuje sobie z benem i przygotowuje sticky toffee. Nie bede sie rozpisywal, jaka to praca w Wheewrights Arms jest wspaniala. Napisze, jaka nie jest - na pewno nie jest nudna! Ale to wieczory na pietrze sa najjasniejszymi punktami owych dni. Okres miedzy wtorkiem a czwartkiem rano jest dla mnie absolutna ciemna plama. Powiem tylko, ze simon powiedzial, ze wygladam jak czlowiek po zawale serca, ze wygladam o 20 lat starszy... Nie czulem twarzy. A dzisiaj wieczorem duras ma urodziny... Ajwaj. A jutro wieczorem Rowan zabiera mnie na party... Damn!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jeszcze bujanie sie po miescie! Wyobrazcie sobie czterech doroslych facetow, mianowicie Durasa, Prezesa, Kocika i Mlodego, w sportowej hondzie. Ale by dopelnic obrazu niezbedne sa odkrecone szyby i dudniace w tle Regulate autorstwa Warrena G. Czuje sie polakiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;That's all, folks!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. Dzisiejsza wiadomosc dedykuje Oktawiuszowi. To nie jest sprawiedliwe, kiedy papierosy sa takie drogie. Nie jest!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pss. A teraz cos dla fanek Macka. Oto Maciej, jakiego &lt;a href="http://keman.welnowiec.net/a.jpg"&gt;znacie&lt;/a&gt;. A to Maciej, jakiego &lt;a href="http://keman.welnowiec.net/b.jpg"&gt;nie znacie&lt;/a&gt;. Jest roznica, prawda?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3765441143120224056-7799580666881485821?l=peterwonder.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://peterwonder.blogspot.com/feeds/7799580666881485821/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3765441143120224056&amp;postID=7799580666881485821' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/7799580666881485821'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/7799580666881485821'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://peterwonder.blogspot.com/2008/07/limpley-stoke-hotel-my-ass.html' title='Limpley Stoke Hotel my ass!'/><author><name>Peter Wonder</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07762906777673643617</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3765441143120224056.post-5862431354712862811</id><published>2008-07-09T20:49:00.003+02:00</published><updated>2008-07-13T18:25:19.162+02:00</updated><title type='text'>giggity giggity goo, alll riight!</title><content type='html'>&lt;img src="http://i282.photobucket.com/albums/kk263/kemanorel/mini-1.jpg"&gt;&lt;br /&gt;"you're just a kitchen bitch, peter" - &lt;a href="http://i282.photobucket.com/albums/kk263/kemanorel/maxi-1.jpg"&gt;DUZY&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wiele sie zmienilo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bardzo wiele.&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;awansowalem. juz nie jestem zwyklym asystentem kucharza, jakich peczki biegaja po ulicy. zostalem kucharzem. trzecim kucharzem w zespole. na trzech... przygotowuje ludziom jedzenie wlasnymi dlonmi, a oni jeszcze mnie chwala. zaczelo sie niewinnie, od:"hey, pete, wanna have fun?" - "sure!"... co prawda nie opanowalem jeszcze sztuki smazenia kielbasek, ale i do tego dojde! ale jednak najjasniejsza strona kucharzenia jest to, ze moge jesc ile chce i kiedy chce :D (moje obecnie glowne zajecie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sam awans bylby dobra wiadomoscia, ale to nie wszystko. dostalem druga prace. rozmowa kwalifikacyjna przebiegla gladko. zaczynam od niedzieli! zostalem kelnerem. 21 kelnerem w zespole... miejsce jest naprawde niesamowite! kto czytal "lsnienie" ten wie, o czym mowie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;teraz troche matematyki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 x praca x piec dni w tygodniu x osiem godzin + (dobra zabawa x dobre towarzystwo) = bogacenie sie w dobrych warunkach. alll riight!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wszystkie moje dni zlewaja sie w jeden wspanialy czas. w tle leci amy winehouse na zmiane ze starymi hitami roda stewarta. poznaje magicznych ludzi. czegoz chciec wiecej?! ostatnio spotkalem carne'a - przezycie dosc oryginalne... carne ogolnie zarabia na zycie grajac na gitarze i harmonijce ballady boba dylana. nie byl w domu od lat, a dom jego w poludniowej afryce. zaczelo sie zwyczajnie - poprosilem o zagranie bowiego. ku mojemu zdziwieniu carne zagral moj ulubiony utwor - "let's dance". pozniej juz jakos tak sie stalo, ze nie moglismy przestac rozmawiac, a miejsce akcji przenioslo sie do "najmniejszego pubu w bath" - "green tree". godziny mijaly, a my wciaz wymienialismy sie pogladadami na temat steviego wondera. a to tylko jedna osoba z grupy wielu. wymieniac by dlugo: ben, jessie, john, james, duncan, alan... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... i ze wszystkimi przegrywam w pokera... juz 20 funtow...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to chyba na tyle... jem zdrowo, duzo cwicze (gralem w koszykowke, mandy!), nie przeklinam, wrocilem do palenia (tak... jestem slaby. ale zgodnie z mysla oktawiusza - ograniczam). nastepna notatka jak tylko odbiore wywolany film. wtedy moze bedzie cos wartego podzielenia sie :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. taktaktesknie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pps. "pozdrawiam z mokrego bath"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3765441143120224056-5862431354712862811?l=peterwonder.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://peterwonder.blogspot.com/feeds/5862431354712862811/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3765441143120224056&amp;postID=5862431354712862811' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/5862431354712862811'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/5862431354712862811'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://peterwonder.blogspot.com/2008/07/giggity-giggity-goo-alll-riight.html' title='giggity giggity goo, alll riight!'/><author><name>Peter Wonder</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07762906777673643617</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3765441143120224056.post-996849996483307188</id><published>2008-06-30T17:05:00.007+02:00</published><updated>2008-06-30T17:44:35.342+02:00</updated><title type='text'>future boys</title><content type='html'>&lt;img src="http://i282.photobucket.com/albums/kk263/kemanorel/mini.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wiec, moi drodzy... Zdalem mature. Zdalem ja naprawde dobrze. Nie obylo sie bez wybuchu radosci na cala kuchnie: &lt;br /&gt;- "what the fuck are you so excited about, pete?!" &lt;br /&gt;- "i've passed my exams with flying colours, nick!" &lt;br /&gt;- "damn! another bastard with a future..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak. Juz jestem spokojny. Jedyna rzecz, przez ktora stalem na palcach przez caly ostatni czas ostatecznie sie wyjasnila. Przyszlosc maluje sie w naprawde obiecujacych barwach. Kolorowych, mozna by rzec... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bath jest sliczne, co to tego nie ma najmniejszych watpliwosci. Mieszkam w Monkton Combe. Jestesmy jedynym osrodkiem w promieniu 2 mil, gdzie mozna cokolwiek odpoczac. Naturalnie tym lepiej dla nas, chociaz przez ostatnie dwa dni nie mielismy chwili wytchnienia. Swoja charakterystyczna atmosfere bath zawdziecza swoistemu zakazowi wznoszenia budynkow z innego materialu niz kamien z tych okolic. Nawet domy budowane obecnie wygladaja wyjatkowo ladnie, niemal szlachetnie. A zreszta, zerknijcie na wieksza wersje powyzszego obrazka: &lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i282.photobucket.com/albums/kk263/kemanorel/maxi.jpg"&gt;WIEKSZA WERSJA POWYZSZEGO OBRAZKA&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sobote, majac kilka wolnych godzin rannych, wybralem sie na przebiezke po okolicy. Po wyjsciu ze scislego "centrum" monkton combe, mozna odniesc wrazenie, ze znalazlo sie gdzies poza cywilizacja. Co drzewo, to owca. Naprawde, zapiera dech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle o monkton combe. Jest jeszcze samo bath. Ale ono nie wyglada jakos szczegolnie. Zadziwiajace jest to, ze do zludzenia przypomina miasta zachodnich wloszech. Nie klimatem, ale wygladem. Nie jestem w stanie wytlumaczyc, na czym polega ta zbieznosc, ale jesli pofatygujecie sie i zerkniecie do internetu, z pewnoscia przyznacie mi racje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z innej beczki... Jestem tu niecaly tydzien, a juz udalo mi sie podwoic sume pieniedzy, z jaka tu przylecialem. Od srody zaczynam druga prace. Tym razem jako kelner :&gt;. Chwilowo jem dosc niezdrowo (od przylotu nie przygotowalem sobie sam sniadania. Ben Kucharz i Nick Kucharz uznali przygotowywanie mi posilkow za punkt honoru), ale zmieni sie to juz wkrotce. Na moje szczescie, caly moj czas zzera praca. Jesli juz znajde chwilke, to jest to zazwyczaj czas poswiecony na odsypianie. Zaluje tylko, ze nie mam czasu by uformowac cos na ksztalt zycia towarzyskiego. Czasem sa chwile, kiedy zaluje, ze nie gadalem o pierdolach... No coz, chwilowo musi mi starczyc komorka ;&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym z powodow przylotu tutaj byla chec zmiany na lepsze. Zgodnie z ta mysla zakupilem pare ksiazek, ktore powinny wystarczec mi na najblizsze dni. Pierwsza to "Czastki Elementarne" Mistrza Houellebecqa. Druga jest "Platforma" tego samego autora. No i ostatecznie dokupilem ostatni tom wladcy pierscieni, aby nadrobic karygodne zaleglosci (obiecuje oddac ksiazke w najblizszym czasie, mikolaju!). W zdrowym ciele zdrowy duch, jak to mowia. I tutaj nie pozwalam sobie na ustepstwa. Co prawda rany na stopach jeszcze nie pozwalaja mi biegac, ale wkrotce sie to zmieni. Na moje szczescie mam tu do dyspozycji prywatna silownie. Yay!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to byloby na tyle... Zegnam sie na dluzszy czas! Byle do przodu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. Nie palilem tytoniu od srody. Jestem z siebie dumny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3765441143120224056-996849996483307188?l=peterwonder.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://peterwonder.blogspot.com/feeds/996849996483307188/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3765441143120224056&amp;postID=996849996483307188' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/996849996483307188'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/996849996483307188'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://peterwonder.blogspot.com/2008/06/future-boys.html' title='future boys'/><author><name>Peter Wonder</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07762906777673643617</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3765441143120224056.post-4108701328527503689</id><published>2008-06-29T15:29:00.004+02:00</published><updated>2008-06-29T16:28:06.933+02:00</updated><title type='text'>The Hall Of Fame: Artur</title><content type='html'>Zdaje sobie sprawe z tego, ze ten post nie bedzie mial wielu komentarzy (chociaz, biorac pod uwage popularnosc artura wsrod plci przeciwnej, najprawdopodobniej sie myle). Ale nie o chodzi tu o ilosc czytajacych te strone. Wiem, ze po liceum moje relacje z innymi ulegna zmianie. Z niektorymi zapewnie juz nigdy nie przyjdzie mi sie zobaczyc. Dlatego chce utrwalic w jakis sposob obraz ludzi, wspanialych ludzi, z ktorymi dane mi bylo dzielic czas. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tym przydlugawym wstepie czas osuszyc lzy i zabrac sie za pierwszego z listy. Ow osobnik wskoczyl na pierwsze miejsce (pierwotnie lista byla ulozona alfabetycznie) z prostego powodu - "nie mogl sie doczekac".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed panstwem, Pan Artur N.!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://i282.photobucket.com/albums/kk263/kemanorel/artur.jpg"&gt;&lt;br /&gt;"Czesc! Jestem Artur! Mam kochajaca rodzine!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Artur ma 18 lat. Niebawem bedzie mial urodziny. Artur mieszka w mikolowie. To od niego nauczylem sie, ze mikolow, tak jak bedzin czy sosnowiec, nie jest dzielnica katowic. Na samym poczatku nie potrafilem sie przyzwyczaic do jego glebokiego, lekko zachrypnietego glosu. Ale minelo. Potem zaczal mnie denerwowac swoim zachowaniem. Ale i to minelo. Nasz zwiazek dojrzal dopiero w trzeciej klasie. Wtedy to zaczalem doceniac jego towarzystwo i traktowac powaznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z arturem nie mozna sie nie nudzic. Nie jest to co prawda towarzysz do kazdej zabawy, ale tam, gdzie wymagana jest krwista riposta i, skadinad, specyficzne poczucie humoru, artur spisuje sie znakomicie. Dodatkowym atutem artura sa jego zainteresowania. Sam nigdy do konca nie bylem w stanie okreslic, czym artur sie zajmuje, ale chyba, mniej-wiecej, Neilem Gaimanem. Kazdego mozna strescic w kilku slowach. U artura byloby to wlasnie "neil gaiman", "cthulhu", "chupacabra" i "evanescence"? Nie wiem dokladnie, jakiej muzyki slucha, ale nie jest to moja muzyka, wiec ewentualna pomylka jest uzasadniona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Artur od zawsze chcial zostac pisarzem. Zycze mu tego. A ma do tego i talent i SERCE. Polonistka zawsze chwalila jego umiejetnosci. Zawsze nam powtarzala, ze nigdy nie bedziemy tak uzdolnieni, jak artur. Co jest prawda. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Artur od poczatku byl integralna czescia naszej PACZKI. Mam wrazenie, ze na spolke z mikolajem stanowili mozg naszego zgrupowania. Byl tym "madrym". Wiedzial, co i jak, i to do niego kierowano wszystkie pytania zwiazane z angielskim (co mnie nieziemsko wyprowadzalo z rownowagi). No i artur zna niemiecki. To wokol niego gromadzono sie na lekcjach z profesor rolewicz :(.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O arturze mozna by pisac wiele. Jednak poznalem go zbyt plytko, by napisac cos wiecej. Mowia, ze zdjecie jest warte tysiac slow. Zerknijcie zatem na artura i dopowiedzcie sobie reszte... Dodam tylko, ze naprawde lubie tego kolesia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3765441143120224056-4108701328527503689?l=peterwonder.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://peterwonder.blogspot.com/feeds/4108701328527503689/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3765441143120224056&amp;postID=4108701328527503689' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/4108701328527503689'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/4108701328527503689'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://peterwonder.blogspot.com/2008/06/hall-of-fame-artur.html' title='The Hall Of Fame: Artur'/><author><name>Peter Wonder</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07762906777673643617</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3765441143120224056.post-4228781550877214871</id><published>2008-06-26T00:23:00.004+02:00</published><updated>2008-06-26T01:01:57.763+02:00</updated><title type='text'>"I'll manage"</title><content type='html'>&lt;object width="408" height="330"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/YYjBQKIOb-w&amp;hl=en"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/YYjBQKIOb-w&amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" width="408" height="330"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Witajcie, koledzy i kolezanki! Zaczne od przeprosin: musicie wybaczyc mi brak polskich znakow... Jest to jednak uzasadnione brakiem ojczystej klawiatury! No i brak zdjecia. Pech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wiec, mniej-wiecej, od poczatku. 21:30 - wylot. Mial byc. Samolot spoznij sie 20 minut. 23:20 - ladowanie. Pilot opadl samolotem jak szmata. Klaskali tylko Polacy. Z lotniska odebrali mnie Maciej i Jakub. Jazda na miejsce potrwala pol godzinki. W miedzyczasie odpoczywalem na tylnym siedzeniu sluchajac Franka Zappy... Bylem zmeczony. Na moje nieszczescie postanowiono uczcic moje przybycie jeszcze 5 piwkami. Zemdlalem okolo drugiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obudzilem sie o 10. Zjadlem sniadanie (jedyny posilek dzisiaj nie liczac jablka - brak czasu) po czym wyruszylismy do miasta (niech bedzie Bath) kupic mi klapki i karte sim. O 14 wrocilismy. Od razu zasiadlem do tworzenia swojego dosc wydumanego CV. O 15 dowiedzialem sie, ze pracuje od dzisiaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I sie zaczelo...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem asystentem kucharza. Co prawda nie tak wyobrazalem sobie swoja kariere na wyspach, ale, do cholery, jesli to nie jest przezycie! Naturalnie, obieram te jebane ziemniaki, myje te pieprzone gary... Ale w miedzyczasie z glosnikow saczy sie Pink Floyd, popijam sobie sajderka, Benji podspiewuje nad patelnia opowiadajac sprosne doWcipy (rozumiecie?! rozumiemy!). Maciek naturalnie zachowuje sie jak Maciek... Co chwila lyzka upada na ziemie, ale wystarczy tylko chuchnac i mozna dac z powrotem do zamowionego dania. Minal jeden dzien, a ja juz bawie sie niesamowicie. Co prawda to tylko part-time, ale jesli co drugi dzien za 9 godzin zabawy mam zgarnac 50 funtow, to ja nie chce full-time. No i wciaz szukam drugiej roboty, "na powaznie". Jedzenie za darmo, mieszkanie za darmo, widoki w Bath zapierajace dech w piersi!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odciski na stopach nie daja mi spokoju. Co chwila musze zmieniac bandaze i znowu zakladac zdezelowane conversy do koszulki z genesis i podartych dzinsow. Na to fartuch i jazda. Jutro od 10. Jestem szczesliwy. Co prawda trzesa mi sie dlonie i skonczyly tabletki TABEX, ale wytrzymam. No i nie mozna palic w kuchni. JUPI.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem zmeczony, da sie to wyczuc czytajac tekst. Jest dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co do mojego planu - co jakis czas mam ochote przyblizyc wam, moi drodzy, sylwetke jakiejs postaci, ktora, w nawet najlzejszy sposob, odcisnela na moim zyciu swoje pietno. Na pierwszy ogien pojdzie "PACZKA". Wiem, jestem okrutny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Aby ten post nie byl do konca taki nudny, opowiem wam KAWAL. Jest to KAWAL o niskich sufitach...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewien czlowiek mial sufit tak nisko, ze mogl jadac tylko nalesniki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3765441143120224056-4228781550877214871?l=peterwonder.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://peterwonder.blogspot.com/feeds/4228781550877214871/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3765441143120224056&amp;postID=4228781550877214871' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/4228781550877214871'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/4228781550877214871'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://peterwonder.blogspot.com/2008/06/ill-manage.html' title='&quot;I&apos;ll manage&quot;'/><author><name>Peter Wonder</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07762906777673643617</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3765441143120224056.post-5374539061762618215</id><published>2008-06-23T13:37:00.003+02:00</published><updated>2008-06-23T17:06:59.954+02:00</updated><title type='text'>Wielkie Zmiany (sic!)</title><content type='html'>&lt;img src="http://keman.welnowiec.net/fajk.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to zawsze bywa, człowiek przed wielkim krokiem w swoim życiu postanawia zaprowadzić jakieś zmiany. Tak jest i u mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niniejszym obwieszczam wszem i wobec co następuje: rzucam palenie. Na zdjęciu widzicie, panowie i panie, ostatnią paczkę (przez najbliższy czas). Nie uświadczycie mnie palącego podczas wakacji! Mam nadzieję, że podołam. Ostatnim razem, akurat podczas ostatniej paczki, nauczyłem się puszczać kółka z dymu. Cały plan wziął w łeb - musiałem się przecież pochwalić znajomym! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z innej beczki: wpadłem na naprawdę ciekawy pomysł. Z doświadczenia wiem, że ludzie uwielbiają o sobie czytać. Mam plan...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Edit: Jest 17:06. Ostatnia paczka się skończyła. Cholera.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3765441143120224056-5374539061762618215?l=peterwonder.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://peterwonder.blogspot.com/feeds/5374539061762618215/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3765441143120224056&amp;postID=5374539061762618215' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/5374539061762618215'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/5374539061762618215'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://peterwonder.blogspot.com/2008/06/blog-post.html' title='Wielkie Zmiany (sic!)'/><author><name>Peter Wonder</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07762906777673643617</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3765441143120224056.post-127291525758793252</id><published>2008-06-20T01:45:00.002+02:00</published><updated>2008-06-22T23:06:33.918+02:00</updated><title type='text'>Wprowadzenie głównego bohatera</title><content type='html'>&lt;img src="http://keman.welnowiec.net/piotr.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cześć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam na imię Piotr. Mam 19 lat. Mieszkam w Katowicach od urodzenia.&lt;br /&gt;Gram na gitarze basowej. Palę na potęgę i dużo piję. Nie lubię zbytnio ludzi, ale im to nie przeszkadza - zazwyczaj to oni nie lubią mnie pierwsi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakimś cudem udało mi się jednak poznać wspaniałych chłopców i dziewczynki. W liceum. I to właśnie dla nich (w większej części) zaprowadziłem ten dziennik. Nie spodziewajcie się wiele, nie potrafię pisać. No i nie jestem aż tak ciekawy. Jedyną osobą, która kiedykolwiek doceniła moje pióro, był Wojaczek. Ale Wojaczka już nie ma, więc będzie drętwo. Lukę wypełnią zdjęcia - co post nowe! Zatem do zobaczenia już niebawem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3765441143120224056-127291525758793252?l=peterwonder.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://peterwonder.blogspot.com/feeds/127291525758793252/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3765441143120224056&amp;postID=127291525758793252' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/127291525758793252'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3765441143120224056/posts/default/127291525758793252'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://peterwonder.blogspot.com/2008/06/test.html' title='Wprowadzenie głównego bohatera'/><author><name>Peter Wonder</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07762906777673643617</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry></feed>
