
a siedzimy, pijemy. nic sie nie dzieje... DUZA WERSJA, ladniejsza
na poczatek posluchajcie sobie utworu, ktory stal sie moja "theme song". wszyscy ja kojaza, ale nikt nie potrafi nazwac. fascynujace...
Supertramp - Logical Song
A teraz czesc wlasciwa wiadomosci.
Rzucilem robote w hotelu, ktory mial przypominac ten z "Lsnienia". Przypominal. Ale chodzi mi tu raczej o atmosfere panujaca w pracy - jeszcze nigdy w zyciu nie nadszarpano mi tylu nerwow w tak krotkim czasie. Powiem krotko - wytrzymalem tydzien. Ale powiedzcie mi, co moglem zrobic, gdy moja supervisorka to zawistny relikt przeszlosci wypatrujacy swoimi swinskimi oczkami okazji do udupiania, moj szef to zakompleksiony pokurcz o glowie na poziomie niebezpiecznie zblizonym do mojego pasa, a moi wspolpracownicy to zbiorowisko zwierzat z calej poludniowo-srodkowej europy?! Ach, jest jeszcze Adolfo. Adolfo to otyly, spocony, podchodzacy pod piecdziesiatke meksykanin, ktory najwyrazniej lubuje sie w skubaniu mojego tylka. Rush trafnie powiedzial: "He's a swine, he's gay, he's a GAY SWINE!". A wiec to tak czuja sie napastowywani... "Hi Peter! You look nice today!", "Hi Peter! Smile on me, Peter!", "Hi Peter! I like your hair!". Na jego nieszczescie, to ja mu zanosilem jedzenie...
Ale juz jest okej. Udalo mi sie wyperswadowac zaplacenie mi tygodniowki. Ach, nie powiedziano mi, ze za godzine tej katorgi placono 4,40. Dalem sie zrobic w balona...
Byla jednak jedna dobra strona tej pracy - jezdzilem do niej na rowerze. Moje lydki sa, krotko mowiac, z pieprzonej stali. Yes.
Dni sa podobne do siebie. Jem malo, cwicze duzo, ucze sie grac na gitarze, zartuje sobie z benem i przygotowuje sticky toffee. Nie bede sie rozpisywal, jaka to praca w Wheewrights Arms jest wspaniala. Napisze, jaka nie jest - na pewno nie jest nudna! Ale to wieczory na pietrze sa najjasniejszymi punktami owych dni. Okres miedzy wtorkiem a czwartkiem rano jest dla mnie absolutna ciemna plama. Powiem tylko, ze simon powiedzial, ze wygladam jak czlowiek po zawale serca, ze wygladam o 20 lat starszy... Nie czulem twarzy. A dzisiaj wieczorem duras ma urodziny... Ajwaj. A jutro wieczorem Rowan zabiera mnie na party... Damn!
No i jeszcze bujanie sie po miescie! Wyobrazcie sobie czterech doroslych facetow, mianowicie Durasa, Prezesa, Kocika i Mlodego, w sportowej hondzie. Ale by dopelnic obrazu niezbedne sa odkrecone szyby i dudniace w tle Regulate autorstwa Warrena G. Czuje sie polakiem.
That's all, folks!
ps. Dzisiejsza wiadomosc dedykuje Oktawiuszowi. To nie jest sprawiedliwe, kiedy papierosy sa takie drogie. Nie jest!
pss. A teraz cos dla fanek Macka. Oto Maciej, jakiego znacie. A to Maciej, jakiego nie znacie. Jest roznica, prawda?
