
obudzilem sie z letargu.
nie pamietam momentu pisania poprzedniej notki. festiwal piwny, kurwa mac. obudzilem sie w obcym domu, w obcym lozku obcej osoby. w jednej chwili w mojej glowie pojawily sie obrazy, strzepki wydarzen, ktore, ponoc, mialy miejsce podczas weekendu. ale tak wlasnie wygladaja moje wakacje - pobudka z okrutnym bolem glowy i poczucie wstydu za swoje uczynki (czasem niecne, czasem mniej). na moje szczescie zawsze znajduje wspolny jezyk z osobami, w ktorych domach sie budze (czasem doslownie, czasem w przenosni). ostatnio coraz czesciej slysze, ze wygladam starzej. madry polak po szkodzie. ale czy nie od tego sa wakacje? od przekraczania granic i ustanawiania nowych poprzeczek? ta notka moglaby podsumowac moj czas spedzony w anglii. doszedlem do momentu, w ktorym, przy obecnych srodkach, nie moge sprobowac juz niczego nowego. wyssalem moje otoczenie do cna, jestem bogatszy o wszystkie mozliwe, w tym miejscu i czasie, doswiadczenia. poznalem najwspanialszych ludzi, pracowalem z nimi i popelnialem glupstwa wraz z nimi. i o to chodzi.
za miesiac powrot do normalnosci.
3 komentarze:
bardzo dobra notka, P. gratuluję :)
mówiłam Ci już, że mam COŚ, czym będę Cię szantażować po wsze czasy?
zatem do zobaczenia Woźny...
P.S. drżyj złotko :D
skonczyles?
myslalem ze jezeli to by mialo byc podsumowanie to moglo by byc bardziej ambitne
Prześlij komentarz